AC35 start!

Za nami pierwszy dzień 35 edycji America’s Cup.

Regaty challengerów to przeszłość, nie ma co o nich wspominać, może z wyjątkiem jednego: Dean Barker stracił ostatnią chyba szansę na walkę o Puchar. Walczył do końca, ale cóż – #theresnosecond

 

Muszę powiedzieć że obserwując Burlinga podczas finału Louis Vuitton Cup miałem wątpliwości czy będzie w stanie nawiązać walkę ze starymi wyjadaczami z Team Oracle USA. Generalnie Nowozelandczycy wykorzystywali znakomitą szybkość swojej łódki i swoje znakomite zgranie podczas manewrów. To z łatwością wystarczyło do przejścia do AC Match, ale w zetknięciu z szybkim rywalem – już raczej nie.

Toteż byłem pozytywnie zaskoczony dzisiejszą postawą Nowozelandczyków. Gdy Spithill się zbliżał, potrafili momentalnie przełączyć się z trybu wyścigowego w tryb meczowy i to z takim skutkiem, że Amerykanie nie byli w stanie niczego zrobić.

Czy to oznacza, że Barker i koledzy mają Puchar w kieszeni? To zależy od tego, co wydarzy się przy silniejszym wietrze. Ale szykuje się wyrównana walka.

Smartwatch – co powinien mieć

Kilka dni temu opisałem co sądzę o Apple Watch. Teraz coś innego – co powinien mieć smartwatch.

Wynik krótkiej burzy mózgów, zbierającej cechy pożądane przez kolegów:

  • Długi czas życia na baterii. Najlepiej tydzień, absolutne minimum to 48 godzin (bo dzień czasem tyle trwa…)
  • Umożliwiający trenowanie z zegarkiem na ręce bez konieczności jednoczesnego noszenia telefonu. Powód: są sporty gdzie telefon można łatwo zgnieść. Czyli: GPS powinien być wbudowany w zegarek.
  • Bardziej płaski! Musi się mieścić pod mankietem koszuli. Generalnie nie może wyglądać jak gadżet. Bo nikt (prawie) nie chce wyglądać jak Inspektor Gadżet.
  • Wyświetlający kontent bez przerwy: coś jak e-ink albo po prostu staromodny czarno-biały LCD przełączający się w tryb kolorowy kiedy jest to uzasadnione.
  • Równie praktyczny na prawej co na lewej ręce. Nikt nie lubi dyskryminacji.
  • Mniej prostokątny – tutaj zdania są podzielone. Okrągły zegarek jest niby fajny, ale okrągły wyświetlacz jest bez sensu. Więc może kwadrat?

America’s Cup. Czy w tym tunelu jest światełko?

To, co się dzieje w America’s Cup przechodzi ludzkie pojęcie. Nowozelandczycy nie mogą od przeszło tygodnia zdobyć jednego, brakującego punktu.
Jak dla mnie to efekt widzenia tunelowego. Dean Barker i (zwłaszcza) jego taktyk żyją w rzeczywistości, w której mają szybszą łódź i lepiej wyćwiczoną załogę. To była prawda dwa tygodnie temu, ale teraz już nie.
Najlepiej było to widoczne w wyścigu 13. Zaczęło się od tego, że w bardzo słabym wietrze ETNZ po nieudanym starcie wyprzedziło OTUSA i pewnie sunęło do zwycięstwa. Nieco ponad kilometr od mety wyścig został odwołany z powodu przekroczenia limitu czasu. To zafiksowało umysły w pozycji „wygraliśmy, brakujący punkt to formalność”.
Było to widać już po kilkudziesięciu minutach. Wiatr stężał, Amerykanie dogonili Kiwis mając pierwszeństwo. Nowozelandczycy po prostu nie ustąpili drogi!

Oczywiście skończyło się karą i w końcu przegraną.
Dlaczego nie ustąpili? BO W GŁOWIE MAJĄ WIZJĘ TUNELOWĄ. Są szybsi, ergo inny jacht nie może ich po prostu wyprzedzać. W sumie wygrali już puchar, więc przeciwnik nie może wygrać.
Dalej wszystko potoczyło się według stałego wzorca:
Wyścig 16 – przygotowany „na później” żagiel code 0 uniemożliwił szybki start. A start jest najważniejszy, jeżeli ma się wolniejszą łódź. Ale w głowach ETNZ ich jacht nie jest wolniejszy.

Wyścig 18 – zamiast za wszelką cenę uniemożliwić USA wyprzedzenie, NZ pozwoliło Amerykanom na popłynięcie w swoją stronę.

Znowu – taktyka zakładająca posiadanie szybszego jachtu na przekór oczywistym faktom.

Nie do wiary. Miliony dolarów, lata przygotowań a na końcu i tak decyduje psychologia.

Rozstrzygnięcie dzisiaj o 22:10.

EDIT: No i już po wszystkim. Amerykanie byli nie do powstrzymania. Może gdyby Nowozelandczycy ustawili się w kursie na wiatr przed Amerykanami i starali się ich zamanewrować na śmierć… może.
I jeszcze jedna refleksja, żeglarsko-życiowa: podczas końcowej konferencji prasowej amerykański skipper podkreślał ważność rady Russella Couttsa, żeby żeglować pełniej i szybciej zamiast ostrzej i wolniej. Dlaczego tak jest lepiej? Jeżeli jacht porusza się szybciej w poprzek to można nim szybciej przemieścić się w miejsce gdzie lepiej wieje. Można odskoczyć od przeciwnika albo przeciwnie – dopłynąć do niego i go zablokować. Rozwiązanie dające więcej opcji okazuje się po prostu lepsze w szybko zmieniającej się rzeczywistości. Na wodzie i poza nią.

AMERICA’S CUP FINAL – RACE 19

Kobiety piszczały… dopóki nie popatrzyły niżej.

Fajnie się złożyło. SG Onetu, dzisiaj.

http://vod.pl/rozmowy-w-toku-malenka-moja-klata-to-osmy-cud-swia,101216,w.htm…

http://mezczyzna-istota-idealna.blog.onet.pl/2012/11/29/o-parametrowo-%E2%80%…

 

… połowa stawki [onet]

Od Piotrka K.

onet ♥ 😀

Szukanie synergii z FAKTem.

Ten zestaw reklam mnie znokautował. Onecie, nie idź tą drogą!
Krzysiek S

Źródło: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=368245779877985&set=a.18403818496…

Putina wybrali – w Polsce żałoba [kontekst]

Pierwszy raz kontekst w TV. Jak widać cyfrowe generowanie przekazu wyszło poza Internet.

Bilet w jedną stronę [kontekst]

Nie jest chyba „zbiegiem okoliczności” że linia lotnicza reklamuje się jako alternatywa PKP. Nie wiem jak to nazwać.